Blog

Trzy listy

Jako jedno z narzędzi do pracy własnej Colin Tipping, autor książki „Radykalne Wybaczanie”, proponuje pisanie listów. Nie są to listy do wysyłania, ich zadaniem jest konfrontacja z osobą, z którą mamy problem i nie mamy możliwości o tym z nią rozmawiać. Zwyczajowo rozmawiamy o tym z kimś innym, kto chce nas wysłuchać. Nie zawsze jednak taka rozmowa daje nam satysfakcję- jest to uzależnione od reakcji osoby, którą traktujemy jako powiernika.

Zależnie od ilości emocji, z którymi się zmierzamy, piszemy jeden, dwa lub trzy listy- jeden list dziennie.

Przy dużej ilości emocji pierwszy list jest zazwyczaj bardzo gniewny i pełen żalu. Możemy dostrzec, że następnego dnia list pisany do tej samej osoby będzie zdecydowanie bardziej umiarkowany. Jeśli trzeciego dnia również zabierzemy się do pisania, często okaże się, że dwa poprzednie listy na tyle zdystansowały nas od naszych emocji, że patrzymy na dane zdarzenie i osobę z większym obiektywizmem, a przez to realniej.

Dzięki pisaniu listów odzyskujemy równowagę, którą utraciliśmy będąc w porwaniu emocjonalnym. Trzy listy umożliwiają nam samym przyjrzenie się własnej psychice oraz problemom w relacjach, a tych zazwyczaj nie brakuje. Wnosimy bowiem w relacje cały bagaż poprzednich doświadczeń, a często niepowodzeń, na które nie chcemy się ponownie natykać, a które niestety jako „nieprzepracowane” powracają.

Poniżej list numer jeden napisany w emocji żalu i poczucia krzywdy przez jedną z moich klientek. Pozwolił jej pozbyć się nagromadzonych emocji oraz podejść obiektywniej do problemu w jej relacji z partnerem. List nigdy nie został wysłany.

Mój drogi M.,

Bardzo cię kocham, naprawdę. Jesteś bliski mojego sercu, chcę być z tobą i żebyś właśnie ty był w moim życiu. Ale gdy patrzę co robisz, to serce kraje mi się na kawałki i całe moje ciało drży z gniewu i żalu.

Porzucasz mnie często. Jesteś ze mną, gdy mnie potrzebujesz, zrywasz naszą relację na rzecz relacji z twoja matką. Złej, niesatysfakcjonującej relacji, w której bardzo pragniesz jej pokazać, że zasługujesz na jej uwagę i ciepło, na to, by być dla niej ważny. Ale nigdy tego nie dostajesz. Walczysz nie widząc, że w tej walce nie liczy się nic innego i nikt inny, w tym ja i ty sam, twoje zdrowie i honor.

Ale jak mam cię winić? Przecież taką samą walkę odbywałam ja chcąc „mieć chłopaka”- zostać uznana, widziana i szanowana przez mężczyznę. Nikt się wtedy nie liczył. Mama, która wspierała mnie na co dzień znikała, gdy pojawiali się kolejni kandydaci na mojego chłopaka.

Naprawdę mi przykro, że nie byłeś ważny dla twojej mamy. Naprawdę mi przykro, że i ja nie byłam ważna dla mojego taty, dla osób najważniejszych dla nas, ukochanych, uwielbianych, dzięki którym przyszliśmy na świat. Naiwnie wierzymy, ze możemy to zmienić i to staje się celem naszego życia. Nie rozumiemy, czemu nie mamy tak po prostu uwagi rodziców, ich miłości, kontaktu z nimi i uczciwej komunikacji. Faktycznie trudno to zrozumieć. Dlaczego sprowadzacie nas na świat, jeśli nie potraficie nas kochać i zrobić we własnym życiu miejsca dla nas?

M., wczoraj porzuciłeś mnie, nie zrobiłeś dla mnie i moich potrzeb miejsca, nawet dla tych podstawowych jak sen. Twoja walka o dobre samopoczucia przy twojej mamie była ważniejsza. Zrobiłeś coś podobnego, jak mój ojciec i czułam się jak totalny głupek. Różnica jest taka, że na ciebie jestem zła i oburzona, a na ojca, gdy tak się zachowywał nie byłam w stanie poczuć gniewu i żalu. Racjonalizowałam i brałam odpowiedzialność za to, że o mnie nie dbał. Teraz mój gniew o to, ze ty M. nie zadbałeś o mnie sprawił, że miałam ochotę odrzucić ciebie jak śmiecia. I tak właśnie historia zatoczyła koło. Kopiujemy toksyczne zachowania rodziców, mimo tego, a może właśnie przez to, że były i są nadal bardzo bolesne.

O mały włos nie potraktowałam ciebie tak, jak sama byłam traktowana. Dzięki za opamiętanie!